Pierwszy raz we Francji, czyli żółtodziób w Paryżu

Dwa tygodnie temu spędziłam weekend w Paryżu. Romantycznie, bo z moim +1 i muszę przyznać, że rzeczywiście miło się tam przebywa w parze. Niezwykła atmosfera miasta, Wieża Eiffla, bagietki i naleśniki, francuskie makaroniki przekładane kremem, katedra Notre Dame, kiedy organista gra mroczne melodie, francuskie sery i wino – wszystko robiło na mnie podwójne wrażenie, jako że był to mój pierwszy raz we Francji. 

Co trzeba zobaczyć?

Wieża Eiffla

Pierwszą atrakcją jaką zdecydowaliśmy się zwiedzić był znak rozpoznawczy Paryża czyli Wieża Eiffla. Nie chcieliśmy  przepłacać 15 euro za windę na sam szczyt i kupiliśmy bilety dla pieszych za 5 euro (4 euro ulgowy). Po pokonaniu 669 schodów prowadzących na drugie piętro i uspokojeniu oddechu mogliśmy cieszyć sie niesamowitymi widokami na całe miasto. Była to miła odskocznia od ciekawej, ale nieco chaotycznej atmosfery na dole, gdzie tłumy ludzi próbują zrobić sobie idealne zdjęcie na facebooka, nielegalni imigranci sprzedają miniaturowe repliki Wieży Eiffla, a jedzenie i pamiątki z metalowych budek kosztują dwa razy tyle co normalnie. Po spacerze wzdłuż Sekwany, zmęczeni podróżą autobusem poprzedniej nocy, wróciliśmy do hotelu, ale będąc w tej części Paryża warto również zobaczyć Łuk Triumfalny, który znajduje się pół godziny spacerkiem od Wieży Eiffla.

Niedzielne zwiedzanie zaczęliśmy od katedry Notre Dame. Ogólnie nie jestem miłośniczką architektury sakralnej, ale ten gotycki kościół zrobił na mnie duże wrażenie za sprawą swoich cudownych witraży, wysokich sklepień krzyżowo-żebrowych (tak, jeszcze coś pamiętam z lekcji sztuki) oraz przestronnego wnętrza, gdzie człowiek czuje się maleńki wobec budowli i jej historii. Naszym następnym celem było zobaczenie największych perełek wśród zbiorów Muzeum w Luwrze czyli Mona, Nike z Samotraki i Wenus z Milo. 

Wenus z Milo

Dotarcie tam spacerkiem z Notre Dame zajęło nam około 20 minut. Po zrobieniu kilku obowiązkowych zdjeć ze szklaną piramidą w tle i odstaniu swojego w kolejce do wejścia (trzeba się z tym liczyć w Paryżu, zwłaszcza w weekend) zaczęliśmy się ukulturalniać. Powierzchnia muzeum to ponad 8 boisk piłkarskich, więc istnieje okazja, żeby podczas zwiedzania spalić kilka zbędnych kalorii. Kiedy już zmęczyliśmy się przepychaniem przez tłumy chińskich tyrystów aby obejrzeć najważniejsze eksponaty, poszliśmy na obiadokolację, a następnie trochę przypadkiem odnaleźliśmy słynny kabaret Moulin Rouge. Stamtąd udaliśmy sie do dzielnicy Montmartre, skąd roztacza się panorama na miasto. Do tego czasu zdażyło sie ściemnić i Paryż mienił sie tysiącem światełek, co jeszcze dodawało mu uroku. Bazylika Sacre Cour jest nocą oświetlona na zielono i wygląda przepięknie. Samo Montmartre jest miejscem składającym się ze stromych uliczek ciasno zabudowanych starodawnymi kamieniczkami. Niegdysiejsza siedziba artystycznej bohemy, dziś została zdominowana przez turyzm, jednak wciąż kusi niepowtarzalną atmosferą oraz licznymi kafejkami, barami i restauracjami.

Gdzie i co zjeść?

L’Affineur’ Affiné

Pierwszego dnia zostaliśmy złapani w turystyczną pułapkę i głodni poszliśmy zjeść do obiecującego, ale rozczarowującego miejsca niedaleko Wieży Eiffla. Pizza i spaghetti były jadalne, ale niezbyt smaczne i drogie, dlatego też radziłabym unikać tej okolicy, jeżeli chodzi o restauracje. Nauczona doświadczeniem poprzedniego dnia w niedzielę zasięgnęłam rady wujka Tripadvisora i wybraliśmy się do małej świątyni francuskiego wina i sera, L’Affineur’ Affiné, niedaleko opery paryskiej (pół godziny pieszo z Luwru – dużo chodzenia w tym Paryżu). Jest to domowa restauracyjka, z uroczym wystrojem i niezwykle miłą obsługą, która doradzi jakiego sera skosztować, jakie wino do tego wybrać i jak się tym wszystkim odpowiednio delektować. Dwudaniowa kolacja z winem dla dwóch osób to wydatek około 50 euro, więc niezbyt tanio, ale za to pycha!

Nutella crepes

Oprócz tego zauważyłam, że Paryżanie zajadają się bagietkami i naleśnikami sprzedawanymi z budek na ulicy. Po ten francuski fast food warto się wybrać z dala od turystycznych miejsc, gdzie jest najtaniej i najbardziej autentycznie. Na deser koniecznie należy również skosztować pysznych, kolorowych makaroników czyli bezowych ciasteczek przekładanych kremem. Do francuskiego wina chyba nikogo nie muszę przekonywać.

Stolica Francji dobra na weekend

Jako duże centrum lotnicze, Paryż stwarza świetną okazję do krótkiego pobytu przy okazji przesiadki/wylotu/odlotu, dlatego warto zostać tam choć na chwilę. Bilet na pociąg z lotniska Roissy (CDG) do centrum kosztuje 10 euro. Metro jest dobrze skomunikowane i można je szybko zrozumieć. W wyznaczaniu trasy przejazdu raczej nie polegałabym na pani z okienka, ale wujek Google bezbłędnie wskaże Wam, którą linią metra pojechać. Jeżeli chodzi o nocleg, warto wcześniej rozejrzeć się za hotelem, który będzie sensownie zlokalizowany i nie opróżni Wam zbytnio portfela (a o to ciężko w Paryżu). Może być nieco poza centrum, byleby tyko blisko stacji metra. My byliśmy całkiem zadowoleni z pobytu w Hotelu Acropole.

Podsumowując, weekendowa wycieczka do Paryża jest świetnym pomysłem. Oczywiście miło byłoby zostać tam dłużej, ale jeżeli ograniczenia finansowo-czasowe nie pozwalają Wam na rozrzutny urlop, to weekend wystarczy, żeby poczuć atmosferę miasta.

Advertisements

One comment

  1. Meg · Marzec 28, 2015

    Mm Paryż 😀 Zjadłabym takiego crepesa z nutellą na tarasie z widokiem na wieżę Eiffla :>

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s