Na koncercie

Zaproszenie

Jest niedziela. Dryń, dryń. Dzwoni telefon. A nie, to sms. Od kogo? Pisze znajomy z salsy. Wołają na niego Doctor, bo jest doktorem homeopatii. Homeopata niby nie doktor, ale mówią mu Doctor.

-Justi, właśnie dostałem 2 bilety VIP na koncert Alejandra Fernandeza na Fiestas de Octubre. Wybierzesz się ze mną?

Kilka rzeczy na raz przechodzi mi przed myśl w tempie błyskawicy. Alejandro Fernandez? A tak, słyszałam. To ten super przystojny piosenkarz, za którym wszyscy tutaj szaleją. Rzeczywiście widziałam gdzieś plakat, że wystąpi w ramach Fiestas de Octubre w Guadalajarze. Zaraz, zaraz, ale dlaczego Doctor zaprasza akurat mnie? Przecież pewnie masa innych jego znajomych dałaby wiele żeby pójść na ten koncert. Chociaż w sumie nie mam jeszcze żadnych planów na poniedziałkowy wieczór… Chyba nie wypada odmówić biletom VIP na koncert Alejandra Fernandeza… Czemu nie? Idę!

Od razu po otrzymaniu zaproszenia postanowiłam przygotowywać się na koncert, słuchając piosenek wykonawcy. Wydawały mi się one przyjemne dla ucha, ale nie do końca z mojej bajki. Pomyślałam, że pewnie będę się trochę nudziła na koncercie, co okazało się mieć niewiele wspólnego z prawdą… Jednak zanim opiszę niesamowite wrażenia z koncertu, chciałabym nieco przybliżyć sylwetkę artysty, bo w Polsce jest raczej mało znany. Sama muszę przyznać, że przed zaproszeniem słyszałam o nim tylko pobieżnie.

Alejandro Fernandez

Podobnie jak tradycyjne meksykańskie orkiestry mariachi, Alejandro Fernandez pochodzi z Guadalajary. Jest synem emerytowanego meksykańskiego śpiewaka, Vincente Fernandeza i wykonuje zarówno tradycyjną, meksykańską muzykę ranchera i mariachi, jak i romantyczne popowe ballady. Sprzedał ponad 30 milionów albumów na całym świecie i zdobył wiele nagród Grammy Latino i Billboard. Współpracował z artystami takimi jak Beyoncé, Christina Aguilera, Nelly Furtado, Julio Iglesias, Rod Steward, Marc Anthony i wieloma innymi. Szaleją za nim fani nie tylko w Meksyku, ale i na całym świecie.

Fiestas de Octubre

Jest późny poniedziałkowy wieczór. Koncert ma rozpocząć się o północy, więc, kiedy przyjeżdżamy na Fiestas de Octubre o 11, mamy jeszcze sporo czasu. Ale co to właściwie są te Fiestas de Octubre? Jest to festyn typu Dni Świdnicy tylko jakieś 100 razy większy. Pośród wesołego miasteczka, budek z meksykańskim jedzeniem i sklepikami sprzedającymi praktycznie wszystko znajduje się Palenque, czyli specjalny zamknięty amfiteatr, w którym odbywają się koncerty. Zanim jednak dotrzemy do Palenque, Doctor musi zaparkować gdzieś samochód, co okazuje się nie lada wyzwaniem. Całe wydarzenie nie ma dostępnego publicznie parkingu. Ach ta przewrotna meksykańska logistyka! W związku z tym, że nie ma parkingu, gdy dojeżdżamy do miejsca przeznaczenia, do samochodu podchodzi wiele osób, proponujących parking przy ich prywatnym domu za drobną opłatą. 23zł za całą noc, bo koncert może potrwać. Jednak po sprawdzeniu kilku ofert, Doctor decyduje się zaparkować samochód za 16zł przy domu pewnej Pani, która biegnąc przed samochodem wskazuje nam drogę. Taka meksykańska rzeczywistość. Wchodzimy na Fiestas de Octubre. Mimo że jest poniedziałkowa noc, jest bardzo głośno i wokół tłumy ludzi czego nie ogarniam. Czy oni wszyscy wzięli wolne we wtorek rano? Jeszcze zanim wejdziemy do Palenque, postanawiamy przekąsić kilka tacos, bo gryzie mnie mały głód, a tacos jest tu pod dostatkiem.

Palenque

Po uprzedniej kontroli bezpieczeństwa wchodzimy do Palenque i specjalna hostessa eskortuje nas do naszych miejsc, a później dopytuje się o napiwek. Palenque to duży, okrągły amfiteatr i podejrzewam, że ludzie z rzędów na samej górze niewiele by widzieli, gdyby nie specjalne ekrany pokazujące artystę. Na szczęście my siedzimy cztery rzędy przed sceną, więc będziemy widzieć Alejandra z bliska. Palenque okazuje się być dla mnie doświadczeniem samym w sobie. Tak jak i na zewnątrz, tak i w środku, mimo poniedziałkowego wieczoru, zebrało się mnóstwo osób. Jest głośno, gorąco i brudno. Na podłodze leżą puszki po piwie i ulotki rozdawane przy wejściu. Okazuje się, że nie tylko można tutaj pić alkohol, ale i można palić, co nieco mnie irytuje, jako że sama nie palę. Pomiędzy ciasnymi rzędami siedzeń pracowicie uwijają się kelnerzy, sprzedawcy burritos, sprzedawcy chipsów z sosem chili, sprzedawcy pamiątek z wizerunkiem Alejandra, a na scenie graja w bingo na żywo. Właściwie nie wiem czy czuje się bardziej jak w kinie czy w cyrku. Po dwunastej zaczynają rozlegać się gwizdy, bo ludzie nie chcą już chyba grać w bingo i czekają na artystę.

Koncert

Wreszcie po dwunastej na scenie pojawia się świetnie ubrany, super przystojny Alejandro Fernandez. Przez chwilę myślę, że ogłuchnę przez podekscytowane krzyki publiki, ale udaje mi się nie stracić słuchu. Myślałam, że kiedy zacznie się koncert, znikną wędrowni sprzedawcy burritos i pamiątek, ale źle myślałam. Wszędzie chodzą ludzie tak, że czasami chwilowo zasłaniają scenę. Mimo pewnych niedogodności, kiedy tylko zaczyna się koncert, jestem jak urzeczona jakimś dziwnym zaklęciem. Czuję się jak Alicja w Krainie Czarów. Niesamowicie mi się podoba! Od pierwszych nut zakochuję się w Alejandrze i jego głosie. Do tego niesamowita muzyka na żywo i orkiestra mariachi. Mimo że pewnie jestem tutaj jednym z nielicznych obcokrajowców i chyba jedyną osobą, która nie zna słów piosenek i nie śpiewa cały czas razem z artystą, przez cały koncert bawię się świetnie. Wydaje mi się, że mogłabym tu być w nieskończoność. Obserwuję, jak muzyka Alejandra wywołuje w ludziach ogromne emocje. Pod sceną ustawiają się kolejki dziewczyn z kwiatami w zamian za buziaka od artysty. Wydaje mi się, że koncert jest taki niezwykły ze względu na to, że odbywa się w Guadalajarze, czyli w miejscu, z którego pochodzi i z którym mocno związany jest piosenkarz. Gdy wybrzmiewa ostatni akord, ciężko mi się pogodzić z tym, że trzeba iść do domu. Tak bardzo mi się podobało. Zresztą zobaczcie sami, jak było.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s